Bananowe Opowieści, 666...

22 września 2006 o 14:12:49 | w Bananowe Opowieści | 25 komentarzy

Pier*olę, nie robię.

Bananowe Opowieści - cz. 25

02 września 2006 o 12:05:11 | w Bananowe Opowieści | 19 komentarzy

O.o Przepraszam wszystkich za przerwę ;D A właściwie to nie mam za co ^_^. Wakacje były fajne, ogólnie udane tylko pogoda zrąbana [w drugą część wakacji]. Jakby nie patrzeć to mamy jeszcze kupe czasu (bo aż 17280000 setnych sekundy) do ich końca więc nie trzeba się niczym przejmować ;D. Ekhm, tak więc napiszę kolejną część bananowych już za chwile. Tzn. właściwie to kiedy to czytacie to już została napisana, a więc jest już napisana, dzięki czemu nie będzie jej dopiero za chwile a już jest, ale ja z mojej perspektywy widziałem to inaczej, bo dopiero się zabierałem do pisania bananowych. Ok, ruszamy xD Do boju Hej Pasterze!
Był lekki wiosenny poranek, jednak okazało się, że jest ciężki. George Banan ruszył przed siebie. O.o, nagle złapał zonka.
-Ale bania!- powiedział radośnie.
Zobaczył, że w lodówce... jest jego ulubione ciasto ziemniaczano-kartoflane. Nieumyślnie wziął je na stos i spalił...
Tymczasem w siedzibie HusPączka było planowane zniszczenie BananTradeMiddle. Było to ryzykowne, ponieważ... eee... to nie było ryzykowne. I tak oto HusPączek stwierdził : " ". Dzięki temu oświeceniu mogli przeprowadzić plan bez zbędnych problemów. A więc jego armia zagłady i zniszczenia, która nosi Zagładę(tm) i Zniszczenie(tm) wyruszyła przed siebie. Szli i szli, ich celem były Stany Zjednoczone. Nagle wydażyło się coś nieprawdopodobnego - ich oczom ukazał się widok morza. Stwierdzili, że jeżeli Dżizys może to oni też. Zaczęłi sobie iść po wodzie, jednak po przejściu kilometra zleciał do nich NiutoBanan i powiedział: "Nie możecie chodzić po wodzie, ponieawż 666". Armia zagłady i zniszczenia utopiła się, ponieważ ich altyleria była zbyt ciężka żeby zatonąć. HusPączek cieszył się. Jednak stwierdził, że nie ma z czego. Ale dalej się cieszył. A może się nie cieszył? [Choin: Mhm, on ma jakiś taki dziwny wyraz twarzy...][Admin: Też to Choin zauważyłeś? Co z tym robimy?][Choin: A pierdo**, nie robie. Wali mnie to ;p Niech zostanie, że [prawie-]chłopak cieszy ;p. Będzie radośniej! ^_^].
I tak oto ten debil się cieszył, że stracił swoją armię zagłady i zniszczenia, która zresztą nawet gdyby przeszła całe to może, to by doszła na antarktyde, bo w Bananolandi nie ma szkół.
Tymczasem w siedzibie Georga Banana działy się dziwne rzeczy...[Dziwne rzeczy: O.o]. A nie, George się pomylił [jak zwykle zresztą], nic dziwnego się nie działo. To po prostu sprzątaczka popełniła samobójstwo, kelner spadł na krzesło i złamał sobie kark, płyta wyleciała przez okno poczym trafiła w HusPączka obcinając mu wszystkie włosy, których nie miał, a głośniki dudniły sejsmicznie. Nieumyślnie George Banan wywołał APOKALIPSĘ!
"I tak oto ziemia zapadła się, a z niej wyszły armię Aniołów Zagłady. Jeb, pierdo*ło ostro, twardo, na zagładę przyszedł czas! Ziemię rozstąpiwszy się do końca pozwoliły wyjść wszystkim Aniołom Zagłady. Bez wyjątków. To nie wróżyło niczego dobrego. NICZEGO! Jednak był jeden człowiek, który mógł temu zapobiec".
-Kruh Kruh- zadławił się ziemią Główny Dowodzący Aniołów Zagłady
-Krah karh się mówi debilu - powiedział jeden z jego podwładnych
-ZGIŃ!- powiedział Główny Dowodzący Aniołów Zagłady i zabił wszstkich, bo nie był pewny kto to powiedział, a później popełnił samobójstwo bo stwierdził, że nie jest żywy a jezscze nei umarł, więc musi umrzeć, żeby być nieżywy a jednocześnie umrzeć.
"I w tym momencie czas Armi Apokalipsy dobiegł końca. Ziemia została zniszczona... oo, coś nam się popieprz**o, [Choin: Debile, nie widzicie co się dzieje?!] no sorry Choin, tak więc czas Armi Apokalipsy dobiegł końca i da End ;p"!

Powered by JoggerPL Wpisy, nagłówki wpisów jako RSS. Poprawny XHTML i CSS. | Góra strony ↑